Jump to content


Photo

Urei 1601(E)


1 reply to this topic

#1 sss

sss
  • Zaufany
  • 974 Postów:
  • Gender:Not Telling

Posted 12 February 2011 - 08:49

Urei 1601(e)

Posted Image

Nie będę zbędnie się produkować. Zaznaczę tylko, że jestem bardzo wymagającym konsumentem i pomimo swojego uwielbienia dla tego modelu, do wielu rzeczy (być może na siłę) się przyczepię. Co ważne – miałem styczność (dłuższą lub krótszą) z masą różnego sprzętu, stąd też moje opinie nie opierają się wyłącznie na subiektywnych odczuciach, ale także na porównaniach z innymi zabawkami.



Ogólnie
Urei 1601 (chwilowo pomijam dopisek „e”) to cyfrowy (dziękuję panu lukas22 za otworzenie oczu, byłem święcie przekonany <nie wiem nawet dlaczego>, że to analog), dwukanałowy mikser dj’ski znanej i cenionej marki Soundcraft. W Polsce niedostępny w oficjalnej sprzedaży. Na pokładzie mamy w zasadzie wszystko co powinien mieć profesjonalny mikser – odsłuch cue/master, wyjścia XLR, wejścia MIC, wskaźniki wysterowania dla poszczególnych kanałów i dla master-out. Można więc z czystym sumieniem stwierdzić, że ten model spokojnie sprawdzi się w warunkach imprezowych.
Urei to mikser specyficzny (jeśli za standard uznać raiderowe Pioneery), co nie oznacza, że jest zły. Nie każdemu podejdzie, albo raczej nie każdy będzie miał chęć do zmiany przyzwyczajeń.


Fadery – Urei uważany jest za maszynkę, na której można spokojnie ćwiczyć podstawy skreczu. Nie jestem drapaczem, ale zapewne na taką opinią stoją takie argumenty jak możliwość regulacji charakterystyki cięcia cross-fadera, jego lekkość w przesuwaniu, revers.
I fajnie, tylko szkoda, że w podobny sposób panowie z Soundcrafta potraktowali line-fadery. Nie czepiam się, że w ich przypadku też możemy dostosować, jak mają tłumić, że można potraktować je reverse’m. Wadą (i używam tego słowa świadomie) jest, że line-fadery „chodzą” zbyt gładko, praktycznie tak samo jak cross. Gwałtownie podnosząc go do góry potrafi się odbić od krawędzi płyty czołowej i wrócić np. 3-4cm w dół. Trzeba się do tego przyzwyczaić, choć nie rozumiem, dlaczego nie zwiększono im choć trochę oporu (ja np. bardzo lubię „ciężkie” prowadzenie faderów w djm-800). Zaznaczyć jednak trzeba, że ich praca jako tako jest bez zarzutu – na całej długości tłumią dźwięk bardzo równo, nie ma żadnych skoków (oczywiście w odpowiednim trybie, bo tych dla line-faderów są 3, dla cross’a charakterystykę regulujemy pokrętłem).


Equalizacja – w zasadzie przyczepić się można do jednej rzeczy – braku zapadek na „0”. Podobno ma to swój urok, ja tego nie mogę dostrzec – brak zapadek jest wg mnie po prostu niepraktyczny – na imprezie, gdzie światło jest skąpe, a my po kolejnym szocie czy piwie trochę mniej ogarniamy niż zwykle te zapadki naprawdę się przydają – teoretycznie można nauczyć się, ile przekręcić by wrócić na „0”, jednak zapadka to zapadka, daje 100% pewności w jakim położeniu jest knob nie przyglądając się mu. Ogólna kultura pracy jest wg mnie świetna – knoby kręcą się z idealnym oporem, są stosunkowo duże – wysokie, grube, odległość pomiędzy nimi jest spora – nawet drwal z 40sto letnim doświadczeniem nie miałby żadnych obiekcji co do wygody. Eq tnie do 0 (wyciszenie wszystkich skutkuje totalną ciszą) co jest zaletą, poza tym tłumi równo, bez nagłych skoków głośności. W maksymalnym wychyleniu mamy +6 db, czyli dość mało – wg mnie to zaleta np. przypadkowo rozkręcając wysokie tony na full nie zmasakrujemy słuchu bawiących się ludzi.


Odsłuch słuchawkowy – tutaj bolączką jest przełącznik cue/master. Raz, że jest to przełącznik (choć w przypadku 2-kanałowca jest to całkiem niegłupie rozwiązanie), dwa – czego już nie da się usprawiedliwić – położenie owego przełącznika na przednim panelu. Jego położenie jest niepraktyczne, niewygodne. Nie ma tu specjalnie czego opisywać – po prostu często używany gadżet powinien znajdować się wg mnie w łatwo dostępnym miejscu na górnej płycie.
Jednak na otarcie łez mamy dwa bardzo, ale to bardzo bardzo przydatne bajery – pokrętło EQ dla wyjścia słuchawkowego – wróć – dla wyjść słuchawkowych, bo tych mamy dwa – jedno na małego, drugie na dużego jack’a. Po pierwsze więc możemy sobie dostosować brzmienie w słuchawkach (np. uwydatniając niskie tony), po drugie mamy ultra-wygodne rozwiązanie w przypadku grania setów b2b. Takim małym fajnym szczegółem jest podświetlenie wejścia na dużego jack’a – zastosowania chyba nie muszę tłumaczyć.

Wyjścia słuchawkowe są wystarczająco głośne, na imprezie rozkręcałem w porywach na godzinę 3cią. Trzeba zaznaczyć, że przy podłączeniu dwóch par słuchawek sygnał wchodzący do nich jest minimalnie słabszy – nie zaliczam tego do wad z racji na nieznaczny spadek głośności.

Dla formalności:
- kontrolę nad odsłuchem CUE mamy w faderze (jest dobrej jakości, nie tak jak np. budżetowym Stantonie m.202, po którym miałem lekkie obawy dotyczące takiego rozwiązania).

- głośność odsłuchu master jest niezależna od tego, co faktycznie wychodzi z miksera.

- przy przełączaniu cue/master występuje nieznaczna zmiana głośności, podkreślam – nieznaczna, odsłuch master gra odrobinę głośniej



Wskaźniki wysterowania – po jednej linijce dla każdego kanału, dwie linijki (L/R) dla master, wszędzie po 10 diód. Ogólnie jest spoko, podział jest na niebieskie, białe i czerwone.
Od dołu licząc 0 pierwsze pięć jest niebieskich dla wartości od -15 do -3, potem 4 białe od -1 do +3, i ostatnia czerwona na +5. Dodatkowo przy osiąganiu skrajnej głośności załącza się lampka „clip”. Działa to na psychikę, skutecznie przeciwdziałając graniu na oporowym przesterze, kiedy nie dość, że świeci się jedyna czerwona dioda kontrastująca z resztą, to jeszcze jakaś druga czerwona lampka mryga, jakby odliczając czas do wybuchu sprzętu.
Wskaźniki wysterowania więc wg mnie spełniają należycie swoją rolę. Jako ciekawostkę dopiszę, że zmiany EQ nie wpływają na wskaźniki, wg mnie jest to zdecydowanie na +, ponieważ cały czas wiemy co się dzieje z dźwiękiem (np. podczas miksu kiedy wyciszamy LOW)


Gainy – te działają tak jak powinny, wszystko można bez stresu wysterować. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że mikser jest dość cichy, tzn. wyjście master jest cichsze niż w innych mikserach. Można to teoretycznie uznać za wadę.


Wejścia i wyjścia – tutaj pełna profeska, tłumaczyć nie będę bo wszystko jest w specyfikacji i na zdjęciach. Dwu stopniowe EQ +/-15 (z zapadkami :F) dla wejść mikrofonowych/line. Możliwość przełączenia wyjścia master na mono.


Pętla FX – pełna kontrola send i return. Tutaj specjalnie się nie rozpiszę, nie mam zbytnio jak sprawdzić jej działania, bo kilku prowizorycznych testach nie jestem do końca przekonany do zastosowanych rozwiązań a nie chcę teoretyzować, bo mogę się w teoriach pomylić. Pętla jest, dzięki zaawansowanej kontroli z pewnością można wszystko pod siebie dostosować. Jak uda mi się dorwać jakiś efektor to uzupełnię swoją relację.


Exciter – wg mnie zbędne coś, czego praktycznego zastosowania (jeszcze?) nie znalazłem. Działanie tego bajeru kojarzy mi się z filtrem, choć nie chodzi tu o wycinanie jakichś częstotliwości, a tylko o ich eksponowanie. Innym ficzersem, którego nie kumam jest przycisk HPF.


Urei 1601e

O efektorze można by długo pisać. Efektor jest… specyficzny. Przede wszystkim dla mnie jest nieprzewidywalny, po długim czasie użytkowania dalej często nie wiem czy efekt zabrzmi tak jak tego chcę. Być może wynika to z faktu, że rzadko z niego korzystam. Tak czy inaczej – bez kilku(nasto) minutowej rozkminy nie da rady z niego korzystać swobodnie – a najlepiej jest przeczytać manual. Jak już wspomniałem, rzadko korzystam z efektów, stąd też specjalnie się nie rozpiszę. Jedyne co mogę powiedzieć – dzięki kombinacjom efektów, przypisywaniu do poszczególnych pasm i dwóm knobom odpowiedzialnym za kontrolę efektów można się długo bawić osiągając fajne rezultaty. Potrzeba na to jednak trochę czasu.


Wykonanie/dźwięk

Pod względem wykonania Urei 1601 wg mnie miażdży wiele sprzętów w swojej (i nie tylko klasie cenowej). Wszystko jest idealnie spasowane – knoby, fadery, wejścia/wyjścia. Nic się nie gibie, nic nie jest wyrobione, nic nie trzeszczy. Warto zaznaczyć, że swój egzemplarz kupiłem jako używany – jeśli wierzyć sprzedawcy łącznie mikser liczy już sobie ok. 2,5 roku używania. Nakładki na fadery są wykonane z solidnego plastiku, to samo z knobami, które dodatkowo mają gumowe otoczki z wypustkami – nie ma możliwości, żeby się coś ślizgało w palcach. Obudowa jest chyba (nie jestem specjalistą od materiałów) z tworzywa sztucznego, ale jest niezwykle solidna.

Jakość dźwięku – nie jestem audiofilem, szczerze często nie rozumiem zachwycania się nad jakością dźwięku jednego miksera i stanowczego negowania innego. Mój Urei gra po prostu dobrze, podłączone mam do niego Fostexy pm0.4mk2 i dźwięk jest OK. Może to mylne wrażenie, ale wydaje mi się, że Urei gra cieplej niż mój poprzedni Denon dn x500. Tak czy inaczej, jestem zadowolony.


Podsumowanie:
Powtarzam to często, że jeśli ktoś szuka prostego, solidnego miksera 2-kanałowego to najlepszą opcją jest Urei 1601. W Polsce używkę w świetnym stanie można kupić za śmieszne pieniądze (700-1000zł) i w tym przedziale i do podobnych zastosowań wg mnie Urei przeważa nad np. Eclerem Nuo 2/2.0 czy A&H Xone 22.

------------------------------------------------------------------------------

Plusy:
+ świetne wykonanie
+ jakość dźwięku
+ charakterystyka pracy EQ i faderów
+ wyjścia XLR
+ dwa wyjścia słuchawkowe
+ EQ dla wyjść słuchawkowych
+ design
+ duże knoby z gumową obwódką
+ rozbudowana pętla efektowa
+ wskaźniki wysterowania
+ możliwość dostosowania charakterystyki cięcia faderów


Minusy
- brak zapadek na „0”
- brak oporu w przesuwaniu line-faderów
- niewygodne położenie przełącznika cue/master
- brak włącznika

Mr Add
  • Mr Ad

#2 lukas22

lukas22
  • Forumowicz
  • 1,012 Postów:
  • Gender:Male
  • Location:3city

Posted 14 February 2011 - 12:53

Na prośbę Synala, zostawiam swoją opinię o tym mikserze. Niektóre moje odczucia o tym sprzęcie są po prostu nieco inne. Używam go bardzo często jako klasyczny battle-mixer (scratch, beat juggling itp.). Także dla mnie line fadery są po prostu wymarzone dokładnie w takiej wersji w jakiej są -lekkość pracy, możliwość odwrócenia trybu pracy, regulacja krzywej ich cięcia. Jeśli dodatkowo wymienimy cross-fader na inno (który swoją drogą i tak jest niezły w oryginale), mamy maszynkę, która 2-razy droższego rane'a dosłownie wciąga lewą dziurką od nosa. Mam wrażenie że wersja 'e' z efektorem powstała bardziej z myślą o muzyce dnb, brakbeat, dubstep, aby szybkie cięcia połączyć z efektami. Same brzmienie efektów nawet mam wrażenie idealnie pasuje do tych gatunków. Sam efektor wydaje mi się dość intuicyjny, przynajmniej ja dość szybko go ogarnąłem. Bardzo chętnie wypróbowałbym model 's' z samplerem, prawdopodobnie miałbym z niego większy pożytek niż z efektora.
Podsumowując, dzięki swojej budowie i jakości wykonania, jest to moim zdaniem jeden z najlepszych 2-kanałowych mikserów klubowych na rynku.
2x technics 1210mk2 / 2x shure m447 / 2x tablecloth v.2 / soundcraft urei1601e / sennheiser hd215



Reply to this topic



  


0 Użytkownik(ów) czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkownikow